Pozew rozwodowy – jak go złożyć?

Słownictwo jest tylko pozornie skomplikowane, a samo złożenie pozwu to według niektórych adwokatów dopiero początek drogi… Ale skoro jesteście już zdecydowani, to warto zadbać o to, by pozew był napisany profesjonalnie, co znacznie przyspieszy rozpoczęcie procedury.

Osoba wnosząca pozew o rozwód nazywana jest powodem, zaś jej małżonek pozwanym. Obecnie od pozwu należy uiścić opłatę w wysokości 600 zł. Jeżeli nie jesteśmy w stanie ponieść kosztów sądowych bez uszczerbku koniecznego utrzymania siebie i rodziny, możemy wnioskować o zwolnienie od kosztów sądowych. Przeczytasz o tym więcej w naszym tekście „Ile kosztuje rozwód”.

jak złożyć pozew rozwodowyWażne jest określenie czy żądasz rozwodu z winy małżonka czy wnosisz o zaniechanie orzekania o winie. Jeżeli oboje małżonkowie nie chcą, by wina została orzeczona, sąd tego nie robi. Jeśli jeden z małżonków tego chce – sąd musi orzec o winie. Decyzję można zmienić już w trakcie sprawy rozwodowej, np. z powodu nowych okoliczności.

W pozwie rozwodowym należy oczywiście wysunąć żądanie orzeczenia rozwodu, ale można też wnosić o podział majątku wspólnego małżonków. O podziale orzeka sąd (szczegóły w innych naszych tekstach), jeśli nie spowoduje to nadmiernego opóźnienia sprawy rozwodowej. Już w pozwie warto też napisać wniosek dotyczący przyznania władzy rodzicielskiej nad dzieckiem, bądź dziećmi oraz uregulować kontakty poszczególnych rodziców z dzieckiem/dziećmi.

W pozwie zawrzeć można również wniosek o konkretne alimenty, ewentualnie wniosek dotyczący sposobu korzystania ze wspólnie zajmowanego mieszkania jeśli istnieje taka konieczność, bądź dotyczący eksmisji jednego z małżonków.

Gdzie składać pozew?

Pozew rozwodowy składa się w sądzie okręgowym. Właściwym jest sąd, w którego okręgu małżonkowie mieli ostatnie wspólne miejsce zamieszkania, jeżeli chociaż jedno z nich tam nadal przebywa. Jeżeli na tym etapie małżonkowie nie mają już wspólnego miejsca zamieszkania, pozew wnosi się do sądu właściwego dla miejsca zamieszkania pozwanego. Jeżeli i ten adres nie funkcjonuje, właściwy jest sąd miejsca zamieszkania powoda.

Pozew rozwodowy – jak go złożyć?
3.67 (73.33%) 33 głosy(ów)

124 komentarze

  1. Ja jednak polecam adwokata. Znajomy próbował sam, żona miała adwokata i szybko się okazało, że niby było uzgodnione, ale na sali zaczęły się roszczenia – i pozew rozwodowy, który złożył on skończył się sugerowaniem, że to jego wina itd. Więc musiał i tak wynająć, za to drożej.

  2. Nawet jak jesteście po słowie, albo nawet po mediacji i wszystko jest spisane, to i tak warto mieć adwokata. Nigdy nie wiadomo co druga strona odpali, a jak się dacie zaskoczyć wnioskiem podczas rozprawy, to może być potem trudne do odkręcenia.

    • Ja podobnie, tylko mam większy staż. W przyszłym roku byłoby to 30 lat. Gdy patrzę w przeszłość i wspominam jakieś miejsca lub sytuacje, to w pierwszym momencie wracają złe emocje i czuję do nich niechęć. Czy do końca życia muszę wszystko kojarzyć z przykrościami? Lepiej dla wszystkich byłoby podziwiać świat i być wdzięczną za każdą chwilę.

    • Jestem w takiej samej sytuacji, tylko dzieci mam jeszcze małoletnie. Daje mu już którąś szansę z kolei, zawsze mówi, że już nie bedzie pił, ale to tylko puste słowa. A ja czekam, kiedy znowu zacznie… Jestem coraz bardziej zdecydowana na rozwód, tylko nie wiem czy sobie sama poradzę, ale przecież kobiety sobie radzą, to dlaczego ja miałabym nie dać. Doradźcie czy to zakończyć czy dać kolejną szansę.

      • Edzia ile tych szans jeszcze chcesz dawać?? Pomyśl o dzieciach. Ja właśnie jestem takim dorosłym „dzieckiem”.. alkoholika. I wiesz co? Czasem to mam żal do mamy, że nic nie zrobiła żeby jej dzieci (mam jeszcze brata) miały normalne, spokojne, bez awantur i alkoholu życie. Dodam, że ojciec pije już prawie 30 lat..

      • Mam ten sam problem mąż pije
        Pracuje za granica przyjeżdża na 2 tygodnie niby do nas a więcej go nie ma w domu ,bo jest u kolegi-kolegów,potem kłótnie wyzywanie,ublizanie i zastraszanie.I zawsze moja wina pije bo ja jestem ta zła ,kiedy coś się złego dzieje zawsze jest moja wina.Nie interesują go dzieci ani wnuki,jest teraz tydzień w domu a nie odwiedził jeszcze Córki.Tak bardzo się zmienił nie poznaję go,czasami się boję a czasami go nie nawidzę!co robić?

        • Ja mam taki sam problem tylko że mój Mąż stracił prace przez alkohol i teraz przepija naszych dzieci pieniądze i cały czas mi mówi ze to ja rozwalam pieniądze na prawo i lewo a on jest nie winny zawsze jak się napoje to mi ubliza i straszy mnie ze dzieci mi zabierze parę razy jak się na pil to mnie spoliczkował. Doradzcie coś mi bardzo proszę

          • Wiecie co? Głupie jesteście że żyjecie z alkoholikiem…Miałam 17 lat jak zaszłam w ciąże, 18 jak wzięłam ślub a 21 jak dostałam rozwód. Zostałam sama z dzieckiem, poszłam do pracy i dałam sobie radę. Trzeba tylko wziaść się w garść i przestać nad sobą użalać. Teraz mam nowego-wspaniałego meza i kazdego dnia dziekuje Bogu ze sie rozwiodlam z ex

        • Mam ten sam problem jak przyjeżdża to siedzi albo rybach albo u kuzyna albo tankuje z tatusiem Ostatnie jego wyznanie miłości przy rodzinie było w 3 urodziny syna powiedział ze chce mu się żygać na mój widok a Ja mam już dość i boje ze nie wytrzymam tych 15 lat do pełnoletności syna Albo ja zabije jego albo on mnie…

      • Mam tak jak Pani mąż mój 4 raz się zaszyl i teraz po nie całym miesiącu znów zaczął pić już mu nie wierzę . Mamy razem dzieci . Stąd moje pytanie jak napisać pozew o rozwód bo jestem w te klocki zielona

    • Jestem w bardzo podobnej sytuacji ,choć decyzję podjęłam, czeka mnie droga przez piekło już zapowiedział (mąż)że mnie zniszczy aby mieć satysfakcję głównie chodzi o podział majątku, może nie jest tego dużo ale jak zawsze mi powtarza to wszystko jest jego.Żyć się nie da i rozstać nie można!

    • Mam ten sam problem tylko dzieci mam miejsze w wieku szkolnym jestem zdecydowana mam dość tego że wciąż słysze to twoja wina . Niechce być poniżana wole być sama i mieć spokój niż być z alkoholikiem i bać się

      • Mój mąż mnie też obwinia za dzieci że syn zwichną sobie rączkę, że się czepiam wiecznie mi coś nie pasuje , wiecznie jest moja wina, jak proszę męża żeby wziął dzieci 9 4 2 latka do parku ma wiecznie wymowke.Jak robie tak jak mężowi pasuje to jestem dobra jak robie po swojemu to moja wina Mój pracuje a Ja z dziećmi w domu 🙂

        • Mam ten sam problem mąż pije
          Pracuje za granica przyjeżdża na 2 tygodnie niby do nas a więcej go nie ma w domu ,bo jest u kolegi-kolegów,potem kłótnie wyzywanie,ublizanie i zastraszanie.I zawsze moja wina pije bo ja jestem ta zła ,kiedy coś się złego dzieje zawsze jest moja wina.Nie interesują go dzieci ani wnuki,jest teraz tydzień w domu a nie odwiedził jeszcze Córki.Tak bardzo się zmienił nie poznaję go,czasami się boję a czasami go nie nawidzę!co robić?

    • Mojej żonie, właśnie wydrukowałem pozew, który chce wnieść przeciwko mnie. Nie zamierzam utrudniać. Za dużo piję i jestem tego świadomy. Przykro mi z tego powodu ale mam nadzieję, że jeszcze będzie miała w życiu lepiej niż ze mną. Szkoda tylko, że zamiast szczerej rozmowy, wsparcia i odrobiny zrozumienia, dostaję tylko groźby, szantaż i wypominanie. Bardzo bym chciał się zmienić ale sam nie potrafię. Myślałem, że po to się ma tę drugą połówkę, żeby pomagała w takich sytuacjach zamiast bardziej dołować. Nikt nie jest idealny…oprócz mojej żony 🙂

      • Widzisz i jesteś tego świadomy gdzie problem.Chcesz go naprawić ,ale nie ma pomocy od najbliższej Ci osoby. Ja w sumie wypije tyle co kot napłakał głównie przy jakiś uroczystościach ,pracuje na dwóch ,a nawet kiedyś na trzech etatach.związanych z ochroną więc nie ma nawet jak. Wszystko do domu i co mi przyszło. Nie wiem może kryzys wieku średniego ,czy coś ale od 1,5 roku już się przymierzała do odejścia i wyszła z domu. Załatwiłem prace u mnie w jednostce i to chyba był gwóźdź do trumny. Oczywiście powiedziała ,że chce rozwodu tylko pozałatwia swoje sprawy, a ja mam już dosyć tego czekania bo może się rozmyśli?

  3. Mam pytanie jestem od roku bezrobotna na garnuszku męża(zawsze zaznacza). Mieszkanie mamy wspólne , mamy dwójkę dzieci (10,14lat).Czy jest szansa że po rozwodzie pod moją opieką będą dzieci. Z moich dochodów mam tylko własny donek który wynajmuję .

  4. Nie ma co się oszukiwać. Jak jest źle, a żal nie powala spać jeść i normalnie funkcjonować, to powrotów nie będzie….. Nadzieja umiera ostatnia, we mnie już umarła. Ktoś kto nie zmienił się przez 10 lat już się nie zmieni. Szkoda życia, trzeba wspierać dzieci one też widzą co się dzieje i one przyzwyczają się z czasem, że tatuś mieszka osobno. Trzeba postawić wszystko na jedną kartę, zacisnąć zęby i zacząć życie od nowa!!!!!!!!!!

  5. Ja też mam dylemat jesteśmy tylko 3 lata po ślubie ale on totalnie wszystko olewa,mamy dwójkę dzieci malutkich i zero pomocy od niego do tego dochodzi alkohol proszę mi pomóc czy rozdwód jest konieczny czy mam mu wybaczyć?

    • Aga wyobraź sobie, że ja też mam taki dylemat od 10 lat jestem mężatką a teraz żałuje każdy dzień spędzony z moim mężem, dopiero teraz zauważyłam jak ten czas poszedł na zmarnowanie. Jeszcze na dodatek mieszkam z teściową która dzień w dzień wypomina mnie że u niej mieszkam, ze opiekowała się moimi dziećmi kiedy pracowałam -dla mojego męża nawet zrezygnowałam z pracy, a teraz nie mogę jej znaleźć i uwolnić się od tego kołchozu.Mam dwójkę dzieci nad którymi pieczę sprawuje sama bo mój mąż ma nas w dupie. Jedynym jego zainteresowanie jest komputer i nic więcej w niczym mnie nie pomaga i co mam robić rozwód? cały czas o tym mu wspominam i co olewka totalna.Twierdzę że jestem jeszcze za młoda aby rujnować sobie życie mam dopiero 33 lata i jaka rada?

    • Co ja mam powiedziec jestesmy 2 lata po slubie mój maz nie chce zemna wspołzyc nie powiedział mi przed slubem ze wstepuje w celibat. Przed slubem nic nie wskazywało ze bede takie piekło przechodzic.Jest miedzy nami ogólna zgoda ale kiedy dochodzi do rozmowy na temat sexu maz twierdzi ze robie to celowo. Co mi po miłych słowach? wyjsciach do teatru? po wspolnym mieszkaniu jak nie ma tego naj wazniejszego??? Mysle od dawna nad rozwodem dzieci nie mamy ale mamy wszystko wspolne.Do domu rodszinnego nie mam co wracac czuje sie jak w klatce rozpaczona co ja naj leprzego zrobiłam wychodzac za Takiego człowieka.Tez ma problem alkocholowy pije sporo.Ale to pikus co do tego ze nie chce mnie dotknoc.Kocham go ale jakie ja mam wyjscie szkoda gadac co poradzicie???

  6. Dziewczyny ,nie żałujmy ich,szczególnie alkoholików,oni nigdy nie zmienią się,ja przeżyłam w związku 40 lat i nie doczekałam się , żałuję bardzo,że nie rozwiodłam się od razu,składam pozew o rozwód bez orzekania o winie z tego powodu ,żeby bezboleśnie i jak najszybciej przejść przez rozwód i żyć spokojnie.Pięć lat temu zachorowałam na raka i nie miałam żadnego wsparcia ,do dzisiaj mnie wykańcza psychicznie i fizycznie,więc na co mam czekać,rak mnie nie zabił ,to rozwód mnie nie wykończy,tak myślę.Mam niewielką emeryturę,ale poradzę,nie boję się ,wolę żyć skromnie,lecz bez niego,oczywiście,że szkoda reszty życia.Zmieńmy to smutne życie jak najprędzej,od nas zależy nasz los

    • Ja też straciłam juz złudzenia. w tym roku mija 33 lata w zwiazku i mam dosc. jestem juz psychicznie wykonczona. wczesniej mialam mysli samobojcze ale zawsze otrzasałam sie gdy pomyslalam o dzieciach. dzieci juz dorosłe ale dalej zdaje sobie sprawe, że gdy mnie braknie to nie beda juz miec nikogo bliskiego.. całymi latami zylam złudzeniami ze on sie zmieni, ze przestanie pic. podejmował nawet proby niepicia. prywatne wizyty u psychiatry (prywatnie, żeby nie bylo sladów w papierach), wszywka (przepita po 3 miesiacach, kilka wizyt w klubie AA (które potem po pijanemu wyszydzil). z kazdym rokiem czułam sie coraz bardziej oszukana, po kazdym jego zapewnieniu, że to juz koniec, że wiecej nie będzie nabierałam nadzieji, ze to prawda, że mozna to wszystko naprawic. i tak ,do nastepnego razu. z każdym rokiem czulam coraz wieksze zniechecenie i zrezygnowanie. nigdy nie bylo go w zyciu gdy potrzebowalam bliskiej osoby. zachorowałam na raka. po wynik z biopsji (i wyrok) jechalam autobusem (sama) i plakałam. w dniu opieracji lekarze pytali czy przyjdzie mąż – przyjechały dzieci (bo tatus mial inne piorytety). po kilku latach syn poszedl do wojska ( na drugi koniec Polski). pojechalam sama ( bo tatus znoww zajety) a drugiego syna prosilam żeby zostal i mial baczenie na mieszkanie (nie bylo mnie póltora doby)a tatus beztrosko zostawia otwarte drzwi, zapalny gaz. po kilku nastepnych latach zmarł moj ojciec. po kilku latach w jednym roku – w sierpniu brat a w grudniu matka – i znow sama, bez wsparcia bliskiej osoby, bo ta ma to gdzies i jest na etapie kilkutygodniowych ciagow. ja po tej operacji onkologicznej jestem na rencie,(700zł), do tego doszły choroby reumatyczne. on ma ponad 2tys.emerytury, wiec nadal jestem darmozjadem, bo mnie utrzymuje., że jestem nikim, że bez niego zdechne z głodu itp. chce to da na zycie, nie chce to nie da twierdzi że to jego pieniadze i moze robic z nimi co chce, a ja mam dzieci to niech mi pomagaja. Twierdzi, że to ja mam dzieci (nie on) bo z nim nie chca juz rozmawiac.niestety, przez te wszystkie lata zlamał mi psychikę. nie podnosi juz na mnie reki (mysle, że boi sie bo synowie są juz dorosli ale zneca sie nade mna psychicznie. nie potrafie o tym rozmawiac i wstydze sie swojego zycia. dzieci mówia, żeby go ignorowac – ale nie wiem czy to jest dobry sposób w jego przypadku. gdy nie reaguje na to co mowi lub robi – sa awantury ze go lekcewazę, wtedy popycha mnie i wymusza odpowiedzi na swoje jakies pijackie wynurzenia. gdy nie wytrzymam i zareaguje na wyzwiska i popychania (pomimo proby kontroli nad sobą czasami nie wytrzymuje i ze zgrozą zdaje sobie sprawe, że zdolna bylabym w tym momencie zabic) – wtedy dochodzi do rekoczynow bo „po co fikam”. nikogo juz nie zapraszam do domu ( w domu brud i smród. poobsikiwane sciany, podłogi. całymi tygodniami sie nie myje , spi i chodzi w tym samym) i sama nigdzie nie chodze ( najzwyczajniej w swiecie sie wstydze).. ostatnio . poszarpał mnie i popychal na sciany i narobił sincow. gdy poszlam do lekarza po comiesieczne leki i poprosilam dodatkowo o leki na uspokojenie , ktore moglabym brac z moimi lekami. lekarz chcial mnie zbadac i kazał sie rozebrac, zobaczyl since. zapyta lkto to zrovbił, nie potrafilam słowa powiedzie tylko cały czas plakalam. słowa, które mi wtedy lekarz powiedział otworzyły mi szeroko oczy ,bo zrozumialam, że nikt mi nie pomoze, ze jestem z tym sama. te wszystkie brednie o pomocy panstwa ofiarom przemocy, ta niebieska karta – to wszystko bzdura. żeby alkoholik szedł sie leczyc to musi sam na to wyrazic zgode, nie mozna go zmusic. mozna wnioskowac przez sąd ale to JA musze udowdnic komisji, że on jest alkoholikiem. moje słowo, przeciwko jego słowu. nawet jak uda sie go zmusic do leczenia wbrew jego woli to on potem wraca do domu i wtedy zaczyna sie piekło. lekarz powiedział mi krotko, że jesli chce miec spokój to powinnam sie ja wyprowadzic nie on. czyli ja, schorowana osoba, ktora powinna miec spokoj i unikac stresów – na stare lata musi szukac sobie jakiegos lokum a Pan i Władca zostaje w mieszkaniu. moim problemem jest zachwiana psychika. nie potrafie o tym spokojnie rozmawiac,moge tyko przelewac swoj żal i smutek za zmarnowanym zyciem – na papier. Dziekuje, że jest ta stronka i że moglam choc troszke sie na niej wyzalic. to naprawde pomaga. czytająć wpisy innych kobiet czuje sie troche podniesiona na duchu bo sa to osoby, ktore też cierpiały przez swoich domowych oprawców i wiedzą jak to jest naprawde a nie udaja fałszywch przyjaciól i daja rady typu „a moze cos nie tak zrobilas lub powiedzialas, że cie uderzyl. moze troche wypił (a który chłop nie pije?) a ty robisz z tego problemy? itp”. zaczełam wpedzac sie juz w poczucie winy, wiec wole juz z nikim nie rozmawiac. nie wiem ile jeszcze wytrzymam ale wiem, że mam juz coraz mniej czasu na normalne zycie i że chyba bedę musiała zacząc od leczenia psychiatrycznego.

      • prosze iśc po porade do adwokata , oraz podać go o alimenty.wezwać policje jak się awanturuje i eksmitować drania.Zawołać kogoś z opieki społecznej do domu i się nie wstydzic -to nie pani wina , a zawsze jakaś pomoc się przyda – powód do eksmisji .Pokazać sąsiadce aby mieć świadka i iść na wydrę.Lepiej byłoby dla pani aby się drań zapił wtedy godnie by pani żyła z emerytura po nim-ale to tylko pobożne zyczenie .Szkoda ,że nie moze pani gdzieś wyjechac na jakiś czas do sanatorium , bo po chorobie onkologicznej niewskazane-ale moze do ktoregoś dziecka na tydzien moze dwa, chyba wiedzą dokładnie co pani przezywa , powinni pani pomóc. Rozwód moze niekoniecznie ale separacja jak najbardziej, byłaby wskazana .Pozdrawiam i powodzenia.

  7. Ja tez mysle o rozwodzie,bo mam juz dosyc jego picia i udawania ze jest super.mam dwoje dzieci i nie pozwolę by patrzyły jaki on jest. Ale strasznie sie boje, bo nie wiem co dalej bedzie. Przynajmniej na tej stronie mozna sie troche wygadac. Pozdrawiam.

  8. Witam jestem z mężem od 12 lat,ale niestety wszystko się zepsuło, runelo….od jakiegoś dłuższego czasu pije, wraca w nocy do domu…a ja się boję ze będzie awantura,dzieci obudzi….jak wroci do domu to nie spie do rana,jak nie wroci martwie sie.mam 2 dzieci małych,które bardzo kochają ojca i są za nim,ale nie ja tzn sama nie wiem co mam myśleć ,z jednej strony nie chciałabym się rozwodzić z drugiej nie widzę sensu bycia razem.często po pijaku pobił mnie wyzywał od nieudacznikow,byly przypadki dla mnie zdrad .nie wiem czy to można nazwać zdrada całowanie sie i macanie z bratowa, kiedyś na wyjeździe służbowym lizał się też z jakąś babą i do dnia dzisiejszego z nią pisze,dzwoni,ludzie gadali za plecami ze mnie zdradza…a ja glupia jeszcze siedze pod jednym dachem z nim.nie mam finansow zeby wyprowadzic sie a on mawia mi ze wyprowadzi sie dopuero po swietach…nie wiem pomocy…

  9. A ja mam dość mojej żony która non stop o wszystko obarcza mnie i moją rodzinę. Jesteśmy ze sobą 4 lata po ślubie, pół roku temu kupiliśmy mieszkanie na kredyt, odkąd się tu wprowadziliśmy non stop, kłótnie awantury, wyzwiska, oskarżenia, strzelanie drzwiami. Wiele razy dawaliśmy sobie jeszcze jedną szansę, mam dość mam 29lat i cały życie prze de mną. Moja żona wykańcza mnie psychicznie, żeby się pies zesrał zawsze jest moja wina, albo mojej rodziny. Nigdy nie widzi ani nie pamięta swoich błędów. nie wiem tylko jak poradzić sobie z kredytem hipotecznym za mieszkanie, czy pierw sprzedać mieszkanie czy pierw złożyć wniosek o rozwód. Dodam że rozwodu chcemy oboje, ale moja żona myśli że do tego nie dojdzie albo że ja się wyprowadzę i będę płacić za kredyt i rachunki a ona będzie sobie mieszkać. Non stop płacę za rachunki tylko ja a ona swoją wypłatę przewala na duperele, no ile można. Co robić ??

    • A ja mam dość mojego męża. Jesteśmy razem 15 lat , po ślubie 8 .Od 2 lat odkąd zaczął jeździć tirem ma nas w dupie. Tak dosłownie,dzieci 14i 7 lat. Nie pomaga w domu ,nic nie robi ,jak wraca z trasy to jest bardzo zmęczony. Niejednokrotnie wraca pijany. Podobno przywilej kierowcy. Ja pracuję zawodowo , dzieci muszą niejednokrotnie radzić sobie w domu i w nauce same. Wczasy opłacam tylko dla mnie i dla dzieci bo on nie lubi wody ,słońca i jeszcze nie wiem czego. Z początku był zazdrosny o byle bzdurę a teraz robi co chce i jeździ gdzie chce. Oczywiście bez dzieci i bezemnie. Wiem że w porównaniu z innymi użytkownikami tej strony to może nie problemy nie do rozwiązania ale w tej chwili biorę leki na wyciszenie bo nie daje rady.Mamy mieszkanie pod hipotekę nie wiem co dalej.Tak jak inni tu piszą szkoda mi dzieci.

      • Ja mam dokladnie to samo, meza niestety nic nie interesuje , jak zadzwoni kolega to rzuca wszystko i juz go nie ma. Nie liczy sie ze mna i z dziecmi. Jestesmy po slubie 15 lat i jak siegam pamiecia zawsze tak bylo tylko koledzy sie zmieniali , wczesniej ja mialam chyba wiecej sil by to znosic . Zastanawiam sie nad rozwodem.

    • Bardzo Cię rozumiem, nawet nie wiesz jak bardzo. Mam bardzo podobną sytuację. Liczy się tylko jej patologiczna niestety rodzina. Dbam o nią i o naszą wspólną córeczkę, a ona i tak ciągle ma nieuzasadnione pretensje. Przy córci robię wszystko, wstaję w nocy mimo, iż żona jest na macierzyńskim, a ja pracuję na rodzinę i na wszystkie potrzeby, ale i tak ciągle jest źle. Sama nie wie o co jej chodzi. Skąd biorą się takie babska i po co wychodzą za mąż? A prawo niestety zawsze stoi za matkami co jest okrutnym błędem. My ojcowie zawsze wg naszego prawa mamy pod górkę niestety.

    • he he ,ale bez urazy tak jakbym siebie widział.Może z mieszkaniem jest inaczej bo komunalne ,ale reszta się zgadza. Robota dom ,dom robota itd. ,a ona koleżanki pazurki ,fryzjer i ostatnio modne tatuaże. Oczywiście kochająca mamusia zapomniała co prawda o pełnoletniej córce , pomyśleć o tym aby jej pomóc życie ułożyć to już kłopot.Łatwiej siedzieć u koleżanki i jej dzieci wychowywać i prowadzić dom.No może od czasu do czasu na facebooku pogadać. Nikt nie jest ideałem ale takich problemów alkoholowych nie mam ,do pracy chodzę i to na kilka etatów, mieszkać też gdzie jest ,więc czego ta kobieta chce?
      Świat zwariował normalny związek to już wstyd i odbija głównie kobietom.Po 19 latach dowiaduje się że to była pomyłka .A zdjęcia i nagrania z przeszłości mówią ,że tak nie było .NIE WIEM CZY SKŁADAĆ TEN POZEW ,CZY ZOSTAWIĆ JEJ TĄ DECYZJĘ

  10. widze ze tu ostro jest . U mnie podobnie mąż olewa nas totalnie mamy 2 corki jedna 7 lat 2 dwa i mam dosc ciagle wyzwiska upokorzenia zawsze zwala wine na mnie ja zajmuje sie dziecmi domem jestem na wychowawczym i tylko 607 zl z rodzinnym on zarobi ponad 2tys, tez jestem na jego utrzymaniu mieszkamy u moich rodzicow . tez mysle sie rozwieść bo juz psychicznie i fizycznie wysiadam mam problemy z kregoslupem i musze w piecu palic nosic drzewo wegiel na piętro bo on nie zrobi tego ciagle mowi ze tyle mam do roboty ze nic nie robie a dom dzieci nauka z jedną gotowanie na godzinki bo jak nie jest na godz ta ktora pan wraca z pracy to juz awantura mam dosc zadnej pomocy a zeby dzieci staly za nim to je kasa przekupuje chociaz one calymi dniami ze mna i za mna sa. wlożyl kase w remont mieszkania i zada spłaty dobrze ze mieszkanie moich rodzicow niech sie z nimi dogaduje bo ja juz sil nie mam tez patrze zeby miec wsparcie a tu nic. mysle odejsc zebym miala wiecej pieniedzy wyprowadzilabym sie ja z dziecmi bo juz mam dosc mialam tez mysli samobujcze ale dzieci mnie trzymaja przy zyciu. co robic ludzie . boje sie jego i rozwodu też.

    • A ja nie jestem od mojego męża uzależniona a mimo to uważa, że nie dam sobie bez niego rady!! Poniża mnie, mówi, że jak będę chciała się rozwieść to odbierze mi dziecko bo…ma pieniądze. 🙁 Szkoda mi małej bo w domu są straszne awantury a ona jest tego świadkiem 🙁
      On jest na tyle bezczelny, że krzyczy żebym go nie biła mimo, ze go nawet nie dotykam bo chce żeby sąsiedzi wiedzieli, że to wszystko moja wina.
      Boże co ja mam zrobić!?

  11. witam
    …a ja po prostu mam dosyć.Zdają sobie sprawę że oboje się męczymy ze sobą. Skoro ja mam dosyć to żona na pewno również. Denerwuje mnie już wszystko ale pewnie jest to obopólne więc znoszę to bo wiem że i żona to jakoś znosi. Piszę żona bo nie chcę używać imion a może z przyzwyczajenia. Chciałem się wyprowadzić ale mimo wszystko znam żonę i wiem że wszystkiego mogę się spodziewać więc szukam złotego środka. Czy rozmawiałem o rozwodzie? Tak …ale rozmowa nic nie rozwiązała. Nie chcę nikogo krzywdzić choć wiem że każde rozwiązanie będzie krzywdzące dla przynajmniej jednej strony. Mam dzieci i choć już 21 letnie to jednak jeszcze nie są samodzielne. Jak to rozwiązać? Dlaczego to takie trudne i moralnie i prawnie? Męczymy się wszyscy a rozwiązanie może być jeszcze gorsze czytając opinie pań w całym internecie. Czuję się osaczony czytając kobiece wypowiedzi …tak jak by tylko kobiety zawsze były krzywdzone …a może mężczyźni zbyt mało piszą? Dlaczego? Wstyd?

  12. Tak czytam, czytam, szukam podobieństwa….a tu nic… Mój mąż ideał: martwi się, sprząta, opiekuje dzieciakami, robi zakupy, pracuje, czasem wypije z kumplem… Ale co? Co jest nie tak? Syn (17) uczy sie na 4 i 3 czasem 2 i czasem 1… Jak normalny uczeń w szkole średniej, lubi komputer, owszem spędza czasu dużo. I co? ŹLE! TUMAN! NIERÓB! POCHŁONIĘTY INTERNETEM! Młodszy syn (8) nadpobudliwy, chodzimy do psychologa, uczy się na 5 i 6. Ogólnie ja daję sobie radę, jestem wyrozumiała a mąż nie. Agresor w rodzinie dysfunkcyjnej. Dzieciaki mają nerwy, mały jest wobec niego nieszczery, ale tylko dlatego, żeby był spokój. Starszy syn ma go w nosie i nie potrafi już go zrozumieć, nie trawi go. A ja? Mam serdecznie dość, i czy to wystarczy, aby dostać rozwód? Nawet nie myślę o tym, że nie mam mieszkania (mieszkanie jest komunalne ale głównym najemcąjest teściowa, która nie darzy mnie sympatią), że moje 1450zł będzie musiało mi wystarczyć. Wiem, że jestem silna. Pomimo, że mąż uważa, że sama nic nie potrafię i że jestem głupia i niezaradna. I co sądzicie?

  13. Boze przeczytałam Twoje słowa i mam wrażenie ze to ja pisałam. Ja jestem prawie trzy lata po operacji i tez nie mam wsparcia. Mało tego wszystkich wokół przekonuje że jestem wariatka. Tak bym chciała być silna i się uwolnić. Mam dosyć potrzec jak on widzi oczami za innymi kobietami i komentuje. ..zobacz jaka chuda…..zobacz jaka gruba. … pewnie już sobie wybiera. …po mojej śmierci.

  14. A ja jestem w zupełnie innej sytuacji… Mój kochający dotychczas mąž nie pije, nie obraża nawet awantur nie wszczyna, a do tego jest fantastycznym ojcem naszej 6 letniej córki. A znalazłam sie tu bo kilka miesięcy temu ubzdurał sobie że go zdradzam… Dramat nie do opisania, nadal mieszkamy razem tylko jakby obok siebie… I tego właśnie nie potrafię znieść, 7 lat małżeństwa, 13 lat zwiazku, udane szczęśliwe życie i nagle jak grom z jasnego … Zdradziłaś mnie, oszukałaś, straciłem do Cibie zaufanie… Tak zupełnie bez powodu, zawsze był zazdrosny, czasami to okazywał, ale nigdy nie mógł mi nic zarzucić. Tym razem chyba go przerosły własne wyobrażenia. I co jak mozna żyć z kimś kogo sie kocha nad życie niby z nim ale obok. Oddalamy sie od siebie z każdym dniem, ale moje uczucie nie słabnie, nie potrafimy o tym rozmawiać a ja każdego następnego dnia jestem coraz większym kłębkiem nerwów. Bje sie podjąć taka decyzje ale w przeciwnym razie wykończę sie nerwowo, a mam małe dziecko… Obie go kochamy na zawsze…

    • Piszą same kobiety. Co ja tutaj robie? Ano czuję sie zaszczuty. Od milenium jade cały czas w dół. Nic nie wychodzi . jak sie polepszy to się jescze bardziej popiepszy. Niczego los mi nie chce oszczedzić . Nic nie pomaga ani bunt , ani uległość. Dlazcego? bo nie wyszedł mi biznes i popłynąłem , a teraz kobieta ma wiecej i nie chce takiego niedołęgi. Nawet nie starał a sie podac ręki na początku. Im cały czas fatum wisi. moze „Ten” co tym wszystkim kreci czeka zeby taka niedorajda sama skończyła , dopełniając całkowitego upodlenia

    • Już kiedyś tu pisałam .żyć się nie da i rozejść nie można .1-go lipca pierwsza sprawa rozwodowa czekam co będzie się działo złożyłam pozew z jego winny chociaż chciałam się dogadać .Boje się bardzo ale wiem że nie mogą dłużej tak żyć koszmar rozwodu pewnie będzie krótszy niż reszta życia z takim !!!!!!!!?sama nie wiem jaki przymiotnik jest najtrafniejszy. Do wszystkich ,którzy są w podobnej sytuacji lepiej podjąć decyzje niż żałować całe życie .

    • Mam podobnie jak Wy ,tylko jakiś czas temu poszła do dużego miasta zrobić szkołe średnią i się zaczeło. Inni ludzie inny świat inne potrzeby ,charakter zmienił się ze skromnej małej myszki w człowieka ,który musi być w centrum uwagi ,a ma do tego predyspozycje ,Teraz co raz więcej potrzeb osobnego życia prywatności itd. Rozumiem to i inne jej zachciewajki ,ale granice tego też powinny być .W ogóle sie nie kłóciliśmy ,no i się zaczeło. Wyprowadziła sie z domu do koleżanki i chce rozwodu tylko czeka jak sobie poukłada tą sytuacje. CZEKAĆ może się rozmyśli czy nie męczyć się i to samemu przerwać ?

  15. Witam
    Ja jestem mężatką od roku i mamy małe dziecko(2 latka).Nie wiem co mnie skłoniło do ślubu,pewnie że byłam szaleńczo zakochana i myślałam że małżeństwo to zmieni.Pił i pije do dziś.A gdy się napije to wyzywa mnie od najgorszych.Jestem osobą nadpobudliwa i czasem nerwy mi puszczają.Ile można dawać się upokarzac?potem jest dopiero jazda.Potem płacz i przepraszanie.Mąż przychodzi skruszony i z kwiatami.Zapewnia że to ostatni raz.I tak w kółko.Chcę rozwodu bo to bez sensu.Jestem według niego darmozjadem i nic nie robię w domu.co robić? Zostawić mu wszystko i przyznać mu rację że to wszystko moja wina.Nie mam już siły walczyć.mam już jeden rozwód za sobą,który mnie wyniszczyl musiałam się leczyć u psychiatry.Teraz pewnie czeka mnie to samo.szkoda mi małej ale chyba teraz niż gdy będzie duża.Potem będzie jeszcze gorzej.

  16. Witam Jak wielu z was też rozważam rozwód.
    Jesteśmy od 22 lat razem i jak w większości przypadków ma początku związku było super była miłość troskliwość czulość był też alkohol ale glupia zakochana myślałam że miłość wygra . Kocham swojego choć wpadł w alkoholizm nie poniża ani mnie ani córek(4) , nie podniósł na ręki nas choć początku były awantury z powodu choroby alkoholowej walczyłam i po 8 latach udało mi się ,poszedł na leczenie przeszedł terapię w Woskowicach ,byłam szczęśliwa – byłam bo wierzyłam że alkohol -jedyny problem i sprawca naszych kłótni został pokonany byłam dumna z siebie myślałam WYGRALAM Z ALKOHOLEM . Było dobrze półtora roku bez alkoholu dziewczyny zadowolone ja szczęśliwa mąż dumny z siebie były pierwsze wspólne wakacje ( jezioro nyskie) pod namiotami wypady do kina odwiedziny u rodziny więcej czasu spedzonego z dziećmi , mogłam zacząć myśleć o tym by pójść do pracy I poszłam wydawało się,że będzie coraz lepiej więcej kasy by pospłacać długi by dziewczyną kupić to czego chciały by spokojnie żyć mąż pracował całymi dniami nieraz do późnej nocy,ja pracowałam i było ok – do czasu z alkoholizmu w pracoholizm ,taką drogę wybrał mąż i znów się zaczęło brak solidnego odpoczynku posiłku stres i powrót do alkoholu najpierw sporadyczne wyskoki potem coraz częściej i dłużej trwające ciągi alkoholowe . Znowu kłótnie walka o trzeźwość I spokuj w domu , mija kolejnych 8 lat a ja wciąż walczę i poniekąd udaje mi się bo nie pije tydzień na tydzień ale parę dni co dwa trzy miasiace ,oczywiście do trzeźwości doprowadzam ja zamykając drzwi chowając klucze i modląc się żeby nim nie trzepało i by obeszło się bez awantury ( bo on oczywiście chce dalej pić i nie dopuścić do drgawek wymiotów złego samopoczucia podczas trzeźwienia) ,zmęczenie psychicznie daje się we znaki powtórki z historii jak ja to mówię życie jak na huśtawce raz na górze raz na dole zero stabilność i poczucia bezpieczeństwa codzienna walka z myślami co robić przecież nie chcę tak żyć do tego poczucie że jestem tylko potrzebna do prania gotowania uslugiwania i zero okazania czułości i zrozumnienia ze strony męża powoduje że nie mam już sił poświęcać siebie i dzieci na walkę ,bo mojemu mężowi wydaje się że skoro nas nie bije nie poniża zaspakaja nasz byt bo ja musiałam po urodzeniu 4 córci zwolnić się z pracy – że jest ok tak być powinno a co się dzieje ze mną w środku to że nie czuję już jego miłości że czuję i widzę że oddalamy się od siebie że miłość zastepuje przyzwyczajenie do ratowanie dupy z pijaństwa że nie czuję się kochana doceniana i szczęśliwa ,że czuję zmęczenie psychiczne niedotrzynywaniem danych obietnic i okłamywaniem ,że popadam w depresję ,że nam dość takiego życia jest nieistotne -jestem trzeźwy jest ok -takie jest rozumowanie mojego męża.czułości tylko do momentu ustabilizowanie relacji między nami a potem jak zawsze przynieś podaj zrób itd tak wyglada wieczór w domu I to jest ok jego zdaniem ,słowo kocham cię na dobranoc po seksie i to wszystko to choć już parę razy byłam gotowa odejść nie zrobiłam tego dlaczego? Wciąż kocham go trzeźwego mimo wszystko ale jestem tym wszystkim tak zmęczona psychicznie że jestem prawnie gotowa zakończyć coś czego już prawnie nie ma nadzieji że zwróci ten czuły kochajacy nas mąż i ojciec

    • Witam Jak wielu z was też rozważam rozwód.
      Jesteśmy od 22 lat razem i jak w większości przypadków ma początku związku było super była miłość troskliwość czulość był też alkohol ale glupia zakochana myślałam że miłość wygra . Kocham swojego choć wpadł w alkoholizm nie poniża ani mnie ani córek(4) , nie podniósł na ręki nas choć początku były awantury z powodu choroby alkoholowej walczyłam i po 8 latach udało mi się ,poszedł na leczenie przeszedł terapię w Woskowicach ,byłam szczęśliwa – byłam bo wierzyłam że alkohol -jedyny problem i sprawca naszych kłótni został pokonany byłam dumna z siebie myślałam WYGRALAM Z ALKOHOLEM . Było dobrze półtora roku bez alkoholu dziewczyny zadowolone ja szczęśliwa mąż dumny z siebie były pierwsze wspólne wakacje ( jezioro nyskie) pod namiotami wypady do kina odwiedziny u rodziny więcej czasu spedzonego z dziećmi , mogłam zacząć myśleć o tym by pójść do pracy I poszłam wydawało się,że będzie coraz lepiej więcej kasy by pospłacać długi by dziewczyną kupić to czego chciały by spokojnie żyć mąż pracował całymi dniami nieraz do późnej nocy,ja pracowałam i było ok – do czasu z alkoholizmu w pracoholizm ,taką drogę wybrał mąż i znów się zaczęło brak solidnego odpoczynku posiłku stres i powrót do alkoholu najpierw sporadyczne wyskoki potem coraz częściej i dłużej trwające ciągi alkoholowe . Znowu kłótnie walka o trzeźwość I spokuj w domu , mija kolejnych 8 lat a ja wciąż walczę i poniekąd udaje mi się bo nie pije tydzień na tydzień ale parę dni co dwa trzy miasiace ,oczywiście do trzeźwości doprowadzam ja zamykając drzwi chowając klucze i modląc się żeby nim nie trzepało i by obeszło się bez awantury ( bo on oczywiście chce dalej pić i nie dopuścić do drgawek wymiotów złego samopoczucia podczas trzeźwienia) ,zmęczenie psychicznie daje się we znaki powtórki z historii jak ja to mówię życie jak na huśtawce raz na górze raz na dole zero stabilność i poczucia bezpieczeństwa codzienna walka z myślami co robić przecież nie chcę tak żyć do tego poczucie że jestem tylko potrzebna do prania gotowania uslugiwania i zero okazania czułości i zrozumnienia ze strony męża powoduje że nie mam już sił poświęcać siebie i dzieci na walkę ,bo mojemu mężowi wydaje się że skoro nas nie bije nie poniża zaspakaja nasz byt bo ja musiałam po urodzeniu 4 córci zwolnić się z pracy – że jest ok tak być powinno a co się dzieje ze mną w środku to że nie czuję już jego miłości że czuję i widzę że oddalamy się od siebie że miłość zastepuje przyzwyczajenie do ratowanie dupy z pijaństwa że nie czuję się kochana doceniana i szczęśliwa ,że czuję zmęczenie psychiczne niedotrzynywaniem danych obietnic i okłamywaniem ,że popadam w depresję ,że nam dość takiego życia jest nieistotne -jestem trzeźwy jest ok -takie jest rozumowanie mojego męża.czułości tylko do momentu ustabilizowanie relacji między nami a potem jak zawsze przynieś podaj zrób itd tak wyglada wieczór w domu I to jest ok jego zdaniem ,słowo kocham cię na dobranoc po seksie i to wszystko to choć już parę razy byłam gotowa odejść nie zrobiłam tego dlaczego? Wciąż kocham go trzeźwego mimo wszystko ale jestem tym wszystkim tak zmęczona psychicznie że jestem prawnie gotowa zakończyć coś czego już prawnie nie ma nadzieji że zwróci ten czuły kochajacy nas mąż i ojciec

  17. Faktycznie skoro tu jestem to znaczy to tylko jedno lepiej nie będzie. Podchodów robiłam kilka, jednak teraz jestem zdecydowana. Może dlatego, że nie czuję już lęku przed tym co będzie po złożeniu papierów, kiedy mąż i w sumie już nie mąż dostanie z sądu papiery. Mam poczucie wewnętrznej winy, bo zdradziłam…wiem niektórzy z Was powiedzą GŁUPIA masz co chciałaś. Odpowiem inaczej, nareszcie mam to o czym marzyłam. Wiem, że nie będzie łatwo bo mąż nie mąż ma zadziorny charakter, jest uparty i będzie robił pod górkę. Zapewne mocno uderzy we mnie jedynym argumentem, który mnie rusza-dzieci. Mam nadzieję, że odezwę się niebawem i napiszę : PO WSZYSTKIM UFFFF

  18. witam, ja tez mecze sie z alkoholikiem juz 20 lat i mam dosc .zadnego zainteresowania rodzina domem niczym , tylko piwo i flacha . ostatnio dostal padaczki alkoholowej juz drugi raz. Ja jestem na psychotropach juz 15 lat (nie mialam latwego dziecinstwa,) teraz wiem ze alkoholik to klamca i nigdy juz mu nie uwierze,ze to ostatni raz.Syna mam doroslego i tez ma dosc pilanstwa ojca. mysle ze jestem gotowa na rozwod ze wzgledu na moja psychike ,ktora calkiem siada.Udaje przed synem ze sie nie przejmuje bo mi go zal.nie chce zeby sie zaczal jakac z nerwow(wyszedl z jakania dzieki terpii) jaszcze dwa dni temu mialam nadzieje ale widze wczoraj piwko dzisiaj piwko a dwa dni temu mial atak padaczki w pracy. mysle ze nalezy mi sie odrobina szczescia w zyciu i Wam dziewczyny takze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!powodzenia.

  19. Jestem 4 lata po slubie. Przez 3 lata sama wychowywalam dziecko, bo maz wyjechal za granice, zarabiac na mieszkanie dla nas. Wrocil rok temu, tydzien temu kupil mieszkanie, ktore zapisal na swoja siostre. Klotnie i awantury sa od poczatku malzenstwa, zawsze winna jestem ja. Zal mi dziecka, bo cokolwiek zrobie to i tak dobrze nie bedzie. Sytuacja beznadziejna. Pozdrawiam wszystkich w podobnej sytuacji.

  20. Nie radzę sobie. Za 3 tygodnie bedzie już rok jak wyjechałem za chlebem do Niemiec. W Polsce została żona i 6l córeczka. Przez ten caly okres żona nie napisała nawet że tęskni, że kocha.. czułem sie niepotrzebny w pełnym znaczeniu tego słowa. Zona jeździła po imprezach,spotykała sie ze znajomymi a ja tu siedzialem jak dureń. Nie chciany, nie kochany. Sam jak palec w obcym kraju, 1200km od domu. Alkohol pomagal mi nie myśleć i zasnąć. Potrafiłem pic przez caly weekend do nieprzytomnosci. 200ml wodki+50ml soku. Pare takich szotow i śpię. Budze sie w nocy i płaczę. Pare razy ocknalem sie z nozem do tapet przy żyłach.. Pamiętam, że snila mi sie wtedy córeczka i pewnie dlatego tego nie zrobilem. Chociaz moze po prostu braklo jednego szota wiecej.. Pozniej poznalem kogoś. Starsza ode mnie. W takiej sytuacja jak moja żona (mąż za granicą, a ona z corka w pl). Podobnie jak ja ona czuła się nie kochana. Dużo pisalismy,dzwonilismy do siebie. Gdy tak rozmawialem z nią godzinami, to czułem sie dobrze. Ze cos dla kogoś znacze. Od początku wiedziałem, że to bez przyszlosci, ale kontynuowalismy znajomosc. Dobrze Nam to robilo. Zaczęliśmy sie w koncu uśmiechać. Żonie napisałem o wszystkim. Zmieniła sie. Zaczwla wypisywac ze mnie kocha, ze zrobi wszystko, tylko zebym zakończył ta znajomość. Płakała, wypisywala i nawet mnie odwiedziła. Nie potrafiłem jej uwierzyć w tą zmianę. Wrocilem do pl na urlop. Mialem sie spotkac z Sylwia. Jednak oklamalem ją i ostatecznie przestalem z nia pisać. W podświadomości uwierzylem żonie.. jednak jej zmiana trwala nie caly miesiąc.. Dzis jest jak dawniej. Sylwia napisała mi ze nie chce miec ze mna kontaktu, że z mężem chca spróbować od nowa. Ok szanuje to. Zona w swojej grze aktorskiej czula sie pewnie juz zmęczona i pokazała swoje prawdziwe oblicze. Czuję, że to juz koniec. Tęsknię za nią, ale jak tylko pomyślę w jaki sposob mnie traktowala to czuję do niej okropny żal. Zostawila mnie tu samego, wrocila na moment, żeby znowu mnie zostawic. Nigdy ze saba nie rozmawialismy tak jak trzeba. Mamy rozne haraktery. Ona wylgarna i wszystko zalatwiac chce krzykiem.. Poniza mnie, wyzywa. Nie dawno nawet powiedziala ze mnie zniszczy i zabroni kontaktow z córką.. obudziła ja w środku nocy i powiedziała ze” tato od nas ucieka”..

    Nie daje rady. Chcialbym o niej zapomnieć, ale nie da się. Kocham ją, ale serce mi mówi, że to koniec. Skrzywdzilem ją i nie potrafilismy tego wyjaśnić. A moze to po prostu przyzwyczajenie po 11l zwiazku ? Nie wiem.. Mam dość. Ktoś wyżej napisał, że jeśli myśli sie o rozwodzie i trafilo sie tutaj to nie ma sie nad czym zastanawiać. W taki sposob trafilem tu..

  21. kochani, też polecam walkę w sądzie z pomocą adwokata!! samodzielnie trudno w emocjach wszystko ogarnąć i jeszcze wywalczyć korzystne dla siebie warunki. ja już byłem z żoną dogadany, a na sali sądowej się zaczął armagedon! gdyby nie moja adwokatka Wioletta Szewczak z Warszawy, to myślę, że do tej pory byłbym żonaty!

  22. Mój mąż nie jest alkoholikem,ale chyba jest hazardzistą.W 2014 dowiedziałam sie o jego długach,próbowałam mu pomóc,ale po 3tyg biegania po urzędach wyśmiał mnie i sie wyprowadził do rodziców.W 2015 przyszedł dwa razy,i po dwóch tygodniach wracal do rodziców bo nie chcial udostepnic dokumentów.Teść równiez nie chciał mi wydac dokumentów.W tym roku dałam mu kolejną szansę,ale niestety,3 dni temu wszystko sie wydało,wszystkie długi,kłamstwa,ile pieniedzy przemarnowal,Oszukiwala mnie cala jego rodzina,nawet jak dostał spłate od rodziców 39 tys,to nic do domu nie przyniósł,jego rodzina w kredytach dla niego.wszyscy mnie olali,trzeba naprawde to zakonczyc,tymbardziej ze jak mieszkał u rodziców to przez 4msc dzieci nie widzial.na sam koniec zostalam sama,bez pracy i z długami.porażka

  23. No to widzę że ja mam chyba najlepiej… Żałuję ślubu chociaż minęło dopiero 4miesiące. Mamy synka co ma 2miesiące. Zaczynając od tego że nie chciałam tego ślubu i on o tym wiedział,kończąc na tym,że doprowadził mnie do takiego stanu,iż mu wcale nie ufam i żeby z nim gadać na spokojnie musze napić sie troche wina czy innego alkoholu. Nie możemy sie dogadać,od początku mieliśmy inne spojrzenie na świat. Wynajmowalismy mieszkanie-on twierdził że się dusi. Gdy byliśmy w gościach u jego rodziców zawsze chciał zostawać aż pewnego dnia poszedl i chciał się powiesić. Miał jechać za granice więc wróciłam do domu ale zaczął tu zarabiać i ja muszę siedzieć w miejscu którego nienawidzę-u jego rodziców. Mam dopiero 23lata i mam dosyć myślenia czy tym razem wróci pijany czy pod wpływem czy normalny. On nie chce dac mi rozwodu bo twierdzi że wyolbrzymiam. Ciągle wymiana zdań typu”taaa,ty bys sobie po miescie spacerowala i nic nie robiła itp” nie rozumie mnie nawet sie nie stara. Wraca wieczorem z pracy jest 3 minuty idzie dalej niby pomagać wraca w nocy i myśli że wszystko jest cacy. Mam dość samotności. Między nami dawno już sie skończyło cokolwiek….ja sobie nie wyobrażam już z nim życia. Teraz to ja sie duszę. Nie jestem z nim szczęśliwa już od dawna. Tylko czy mam szanse na roZwód??? Wątpię;(

  24. Strasznie smutne jest to co piszecie , myślę że trzeba życ pełną piersią bo życie każdy ma jedno :):) w domu kłótnie i awantury nie budują dzieciom spokojnego dzieciństwa wasze niezadowolenie i frustracje przechodzą na dzieci i dzieci wchodzą w takie same związki i tworzą rodziny na taki sam kształt bo myślą że to takie normalne po prostu nie znaja innego życia i krąg się zamyka czyli krótko mówiąc „powtórka z rozrywki” myślę że uśmiechnięta mama więcej da niż wiecznie zmęczona i rozżalona, a niekiedy w małżonku zachodzi zmiana jak realnie poczuje że traci rodzinę myśle że na początek warto złożyć wniosek o seperację z tymże sprawę doprowadzić do końca nie ugiąć się słownymi przyrzeczeniami drugie wyjście to złożyć wniosek o alimenty , alimenty nie muszą być tylko orzekane przy rozwodzie. Możliwości wiele nie bać się tego że można żyć szczęśliwiej :):) Zyczę wszystkim powodzenia :):) przepraszam że sobie pozwalam na sugestie ale rozeszłam się z mężem i pierwsze co poczułam to jak mi garb spadł z pleców :):) i to po 24 latach małżeństwa .

  25. A co zrobić jeśli naprawdę kocha się swoją żonę ale co jakiś czas ona wpada w furię z najdrobniejsze powodu i wtedy zaczyna się ostry dym w domu od żucania przedmiotami aż po rekoczyny na co patrzą dzieci. Jestem dużo silniejszy od swojej żony więc nie pozwalam się pobić ale psychicznie jestem dużo słabszy i serce mi pęka jak widzę przerażone płaczące dzieci które też już chyba wolą żebym się wyprowadził tylko dlatego żeby jej nie drażnić. Obie chciałyby zamieszkać że mną ale wiedzą tak samo jak ja ze ona nigdy na to nie pozwoli i zamieni nasze życie w piekło.

    • Wiele dobrego słyszałem o tym adwokacie… Podobno świetna opinia, opanowany i przede wszystkim zawsze po stronie klienta…. Właśnie poszukuje adwokata do innej sprawy (mam szczęśliwe małżeństwo) rodzinnej, więc pewnie zgłoszę się do niego. Ale moja żona jest rozwódką z pierwszego małżeństwa. Była zdradzana i poniżana. Jej adwokat nie zawalczył o nią jakoś… więc wiele leży w gestii adwokata…

  26. Ja mam troszkę inny problem. Jestem mężatką 4 lata,z tego związku mamy dwoje dzieci 5 i 2 i pol roczne. Mam jeszcze syna 10lat z poprzedniego związku. Mąż nie pije ale…nastarszego syna traktuje gorzej niż źle na maluchy ciągle krzyczy. Mam wrażenie że brbk w nim milosci rodzicielskiej. Między nami tez nie jest najlepiej. Coraz częściej myślę o rozstaniu

  27. Mam 27 lat 6 miesięcy jestem po ślubie 7 lat spędziłam z kimś kogo tak naprawdę nigdy nie poznałam nie mam rodziców mama umarła jak miałam 6 lat ojca nie znam wychowała mnie babcia moim jedynym marzeniem była Szczęśliwa kochająca rodzina a co z zamian dostałam codzienne skakanie do gardeł obrażanie wypiłer… Mnie z domu robijanie mebli i wszystkiego co pod ręką . Przed ślubem był furiatem parę razy zdążyło mu się mnie uderzyć zwyzywać od najgorszych za kawę. N razem wracałam bo cały czas miałam nadzieję że będzie dobrze przed ślubem coraz większe wątpliwości i obawy a jednak to zrobiłam i ŻAŁUJĘ nie wiem co mam robić nie mam nikogo kto mi doradzi pomóżcie

    • Łatwo jest radzić …
      Wyprowadź się od niego i rozwiedź.Pamiętaj jeśli przed ślubem jest źle (zostałaś uderzona i obrażana) to po ślubie będzie gorzej.
      Wynajmij gdzieś mieszkanie ,albo nawet pokój i powoli zacznij życie od nowa.
      Gdybym miał tyle lat co Ty, tak bym zrobił.
      Powodzenia

  28. A co zroznica charskteru, gdzie tylko 5% zycia jest dobrze a reszta to pieklo. Nie mozna krzyknac na dziecko ona umie lepiej wychowywac chiciaz sana uzywa slowa bachory ale usprawiedliwia to, ze tylko w nerwach. Ja i ona jestesmy nerwowi e klotni nie przebieramy slowami ona nie chce mi popuscic i krzyczy i uzywa slow jakby w walce slow. Ja pracuje na kolka etatow w domu nie sprzatam czesto ona to za bardzo i jest zla o to. Mowie, ze moja tola hest zarabianie a jak juz zajmuje sie dziecmi to niech mnie nie poucza. Nigdzie nie pojedzie bo boi sie niebezpieczenstw. Mowi, ze chce rozwodu ale ja mam wystapic. Niedopasowanie charakteru noe kochamy sie bo ona nie lubi byc mokra to ja laskocze zapach mojego nie lubi zreszta swojego rowniez.

  29. moja żona poznala czecha zaczeła żyć osobno śpimy osobno nie rozmawiamy najczęściej widzie tylko jak pisze z nim. bylem zazdrosny i zrobilem jej awanture i od tego sie zaczeło nasze osobne życie. lecz teraz to już czysta samotność trwa to juz ponad tydzien gdy z kazdym dniem coraz bardziej sie oddalamy.. naprawde niewiem co robic … i rozważam rozwod ale bez orzekania o winie bo tez ideałem nie byłem …

  30. Wiedzie że same prawie Panie piszą. A co powiecie jak od jakiegoś czasu moja żona prawie nic nie robi (oprócz narzekania). Teraz jestem na urlopie więc siedzę w domu i domem zajmuje się ją,dziecko do szkoły szykuje ja (oprócz prasowania) wstaje rano robię synowi kanapki do szkoły,po czym wracam pije kawę i latam dalej czyli;terminy jakieś inne sprawy itd żona w tym czasie zajęta Facebookiem albo innymi glupotami (dosłownie) później lecę po zakupy robię obiad dla naszej 4 i w miedzy czasie sprzątam,myje gary itd. To się nazywa mieć żonke. Mój brat mi powiedzial że jestem kompletnym idiotom,że tak się dałem pod but wcisnąć. Najgorsze jest to że sam to dostrzegam.teraz poszła spać a ja z córką i synem siedzę i robię obiad bo ona już się zmęczona zrobieniem gulaszu, a i dodam że pod wieczór żeby się nie kłócić siadam na lapka po grac i naturalnie wypije piwka2 ale nie żeby zaraz na pysk paść i ty padają piękne słowa od żonki TY ALKOCHOLIKU

  31. Dla mnie rozwód to było naprawdę ciężkie przeżycie, bo w zasadzie pomimo, ze się z mężem kochaliśmy bardzo to nie potrafiliśmy ze sobą żyć. złe dobrani byliśmy. nie miałam głowy do tych wszystkich papierów i w ogóle. Zgłosiłam się do kancelarii Wioletty Szewczak i dzięki pani adwokat wszystko przebiegło bez zbędnych problemów. Naprawdę warta uwagi kancelaria.

  32. Też od dłuższego czasu myślę o rozwodzie, ale nie mam odwagi. Mąż potrafi tak manipulować, że czasem wydaje mi się, że to wszystko moja wina. Nie okazuje mi żadnych uczuć (tylko te negatywne) wymyśla kochanków, psychicznie dołuje zwłaszcza po pijaku, ale często i trzeźy. Biorę antydepresanty i leki na nadciśnienie, ale on mówi, że ja poprostu lubię leki. Dzisiaj jeździ pijany autem, a ja nie mogę spać. Tak mi źle i taka jestem nieszczęśliwa i samotna, żal mi zmarnowanych 26 lat i moich dzieci. Co robić?

  33. Mam 20 lat. Ślub wzięliśmy z mężem bo chcieliśmy, nie z przymusu. Jesteśmy po ślubie pół roku, mój mąż już po dwóch miesiącach od ślubu potrafił powiedzieć mi, że mam wypierdalać, że jestem pojebana, że ożenił się do popierdolonej rodziny. Ma takie fazy później niby przeprasza, obiecuje, że już nie będzie lecz to wszystko się powtarza. Najgorsze jest też że mi zabrania cokolwiek kupować karze oszczędzać na nasz wspólny dom. Sam jednak ukrywa się i kupuje papierosy. chowa się i mnie okłamuje. Gdy go nakryję na gorącym uczynku wtedy się denerwuje i wyzywa mnie od bałwanów i pojebańców. Mieszkamy u jego rodziców a oni w takich chwilach są po jego stronie i odwracają się ode mnie i za wszystko winią mnie a on wtedy jest na wygranej pozycji. Co mam robić ? Brać rozwód czy w kółko mu tak wybaczać ??

  34. Jestem z mężem rok po ślubie, mamy dziecko półtora roczne. Przed ślubem już się sypało a teraz to już jest koszmar. Nie możemy na siebie patrzeć, mąż wyzywa mnie od darmozjadow, idiotek i dużo wulgaryzmów w moją stronę. Szkoda mi małego dziecka i dlatego to znoszę jeszcze ale już sił mi braknie. Proszę pomóżcie mi. Chcę iść złożyć wniosek ale co z dzieckiem, boję się reakcji.

  35. Jestem z żoną już 16 lat razem były problemy ale zawsze jakos to będzie,mamy trójke wspaniałych dzieci i zaczelo sie wszystko psuć podejrzewałem zdrade ale przyłapałem ją tylko na pikantnych smsach z młodszym kawalerem jak pracowałem nocami oczywiście do tego codziennie pije .prośby i groźby nie pomagają że odejde no i od roku zastanawiam sie nad rozwodem i dziećmi jak o nie walczyc

  36. A ja mam dylemat jestem mężatką od 13 lat ale ostatnio dowiedziałam się że mój mąż bywa w burdelu z kolegą mówi mi że idą tam tylko na piwo ale ja w to nie wieżę jak mam to udowodnić przed sądem gdybym chciała złożyć wniosek o rozwód

  37. a co ja mam zrobić. Mąż super, niby. Przystojny, ma dobrą pracę. Pewnie przez otoczenie postrzegany jako ideał. Nie pije. Czasem jakies piwo. I co. Rewelacyjnie mam, prawda. Szkoda tylko, że mnie traktuje jak śmiecia choć wydaję się, że duzo mu w życiu pomogłam. On mi też w czasach studiów. Ale chyba już kwita i czas się rozstać. Patrzy na mnie z pogardą, odzywa się z pogardą. Nie ma szacunku. Nie ma sensu tego ciagnąć. A z zewnątrz może to wszystko wydawać się takie idealne. he he A naprawdę dramat po prostu. Nie alkohol itp. Ale kompletny brak szacunku, miłości….. i tak 10 lat minęło w tym „idealnym” związku ; ))

    • Oj dużo- ja tez jestem takim przypadkiem.Jesteśmy 12 lat po ślubie a od 9 lat z każdym dniem jest coraz gorzej. Unika mnie jak ognia, nie okazuje żadnych uczuć,kiedy chcę przytulić się do niego odpycha mnie, pocałować też go nie mogę, sex raz na kilka miesięcy przez 10 minut-byle jak aby szybciej i to tylko z mojej inicjatywy bo on podobno nie ma takich potrzeb. Wychodzi z domu,niby na rower wraca po 6-9 godzinach i ma mnie i naszą córkę w nosie.Nie spędza z nami czasu.Ostatnio dowiedziałam się, że kogoś ma-i tak spędza czas poza domem. Oczywiście zaprzecza. Godzinami rozmawia z nią przez telefon, pisze po 500 sms miesięcznie i do tego wysyła jej swoje pikantne fotki ,ona jemu także ma je na pendrajfie. Ciekawi mnie tylko która to z kolei jego kochanka.przez tyle lat to pewnie nie pierwsza.Szykuję się do rozwodu, niech będzie sobie z tą Basieńką jak tak za nią szaleje !!!

  38. I to jest wlasnie najgorsze. Przez innych jest uwazany za super faceta, ktory cie kocha i szanuje a w rzeczywistosci jes inaczej. Mam taki problem z moim mezem. Mieszkamy ze soba 6lat a jestesmy dopiero rok po slubie i nie jest to piekny czas. Ciagle przez niego placze. Traktuje mnie nie jak zone ale jak kolezanke a najgorszym problemem jest to ze nie widzi tego ze ma problem z piciem. Potrafi w po pracy pic tak dlugo az nie padnie i nawet jak wroci o 6 rano z nocki potrafi wypic butelke wodki gdzie o 12 musi byc spowrotem w pracy i jeszcze sie dziwi ze mam problem ze sobie wypije. I nie bierze sobie na powaznie tego jak mowie ze odejde. Ja mam juz dosyc takiego zycia

  39. Witam wszystkich.
    Trafiłam na tę stronę bo również myślę o rozwodzie ale z innego powodu niż większość osób wypowiadajacych się na tym forum.
    Jestem załamana moją sytuacją w małżeństwie. Ślub wzięliśmy 5 lat temu. Mamy roczną córeczkę. Wszystko zaczęło się 2 lata temu kiedy dowiedziałam się, że mój mąż mnie zdradza. On – nie pijący, nie palący, mający dobrą pracę, troskliwie zajmujący się dzieckiem, pomagający w domu. Ja – dobrze zarabiająca, starałam się jak potrafiłam, robiłam wszystko dla niego, dla nas. Pytałam czy jest szczęśliwy, czy jest coś co mogłabym jeszcze zrobić. Odpowiadał z uśmiechem na twarzy, że niczego by nie zmienił. Nagle taki cios! Mąż zaczął się tłumaczyć, przepraszać, płakać, klękać, obiecywać i nie wiem co jeszcze. Zapisał nas na terapię dla małżeństw. Uczęszczamy. Widzę, zmiany w jego zachowaniu ale nie potrafię zapomnieć co mi zrobił. Trzyma mnie przy nim nasza córeczka i to że jest dobrym ojcem dla niej. Dla mnie też się stara ale….. Nie potrafię mu już zaufać, jestem wrakiem człowieka, moje myśli mnie wykańczają, nie potrafię się cieszyć już swoim „idealnym życiem”. Każdego dnia dręcze się pytaniem czy zostać i dać szansę czy odejść…

    • Mam podobnie, dowiedziałam się, że maż mnie zdradza – od dwóch lat. I tak żył by sobie na dwa fronty, gdyby nie zazdrosna kochanka, która o wszystkim mi łaskawie powiedziała. Co dalej? Może się Pani do mnie odezwie?

  40. U mnie za tydzień moja rok po ślubie. Mamy 7miesięczną córeczkę. Między nami koszmar, nie dopasujemy się kompletnie, mój mąż pracuje, ja opiekuje się córcia i mieszkaniem w tej chwili. Klocimy się praktycznie codziennie wyzwiska od najgorszych, a dzisiaj doszło do rękoczynów.. co prawda to ja zaczęłam powiedział kilka słów za dużo, które bardzo mnie zabolaly, szarpnął mną i rzucił na szafkę. Mam zaledwie 20 lat, nigdy nie chciałam takiej rodziny.. chciałam mieć spokój w domu i dużo milosc tym bardziej przy dziecku, kiedy ona już zaczyna reagować na nasze kłótnie.. bardzo go kocham. Kiedyś cholernie i mnie walczył, a miesiąc po ślubie zmienił się nie do poznania, Nie obwiniam tylko jego, bo ja przy końcówce ciazy i po porodzie bylam koszmarna,ale oprócz chodzenia do pracy nie musiał robić nic, ani w domu ani przy córce. . Wszystko miał podstawione pod nos. Czuję się jak kura domowa uwięziona w 4 ścianach. Marzyłam być z nim do końca życia a po dzisiejszej sytuacji jestem załamana. .

  41. Ja swoją sprawę powierzyłam adwokatowi z Tczewa. Koleżanka poleciła mi kancelarię Cejrowski. Był bardzo rzeczowy i zawsze dobrze przygotowany do rozpraw. Dobrze, że mu zaufałam, bo widać było, że ma duże doświadczenie, bo mądrze poprowadził sprawę. Mój były nie miał szans.

  42. Ja też mam ten sam problem. Moja żona chciała spróbować czegoś nowego, nie chciała już że mną mieszkać, myślała że się wyprowadzę i wrócę z podkulonym ogonem…. Po kilku miesiącach ja poznałem kogoś i ona jest w szoku…. Nic od niej nie chce, zostawiłem wszystko łącznie z samochodem. Chcę zacząć życie od nowa. Dzieci mi szkoda, ale tłumacze im cały czas, że oboje ich kochamy i chcemy z nimi spędzać czas. Mimo, że wiem, że to ja będę ten najgorszy, że wszystko będzie „przeze mnie” to już nie ma odwrotu. Kochaliśmy się kiedyś, a teraz tylko dzieci nas trzymały razem i złośliwości wzajemne… Z zewnatrz wszytko idealne, wzorowa rodzina. No cóż. Decyzja podjęta. Pozdtawiam i powodzenia wszystkim.

  43. Jestem 30lat po slubie i moge na palcach policzyc dobre chwile z mezem,przewaznie to slysze ze smieje sie do tego lub innego,a ja jestem bardzo wierna zona,to on uwaza ze facetowi wolno wszystko,nawet bic kobiete….
    Wiele razy bylam pobita przez niego,ale najbardziej boli to ublizanie,wymyslanie ze rozmawiam z tym lub innym..
    Typowy cham nawet w towarzystwie,wszyscy to zauwazyli,ubliza kazdemu kto stanie przeciwko niemu….
    Co robic? mam dosc,mamy dom i firme ale on powiedzial ze nic nie dostane i zebym wyp….la z domu..

  44. Jak to czytam to widzę, że u mnie nietypowo. 18 lat po ślubie, mąz jest dobrym człowiekiem, obowiazkowym , dobrym ojcem. Tyle że ja go nie kocham. Nie powinnam była nigdy za niego wychodzić. Ne wiedziałam, że tak się nie da. Marzę o rozwodzie,ale nie mam odwagi ani sumienia mu tego zrobić. Modlę się od 10 lat, żeby on sobie kogos znalazł. Czasem myślę, że jak jeszcze raz pójdę z nim do łóżka to się zabiję. Jestem pielęgniarką , wiem nawet jak to bezboleśnie zrobić. Wstrzyknę sobie całą ampułkę insuliny i już się nie obudzę. Tylko dzieci mi szkoda, są już duże, ale rozwód to byłby dla nich szok. Samobójstwo matki też.

  45. A co mam zrobić jak 9 lat po rozwodzie chcę …nie mam wyjścia żeby założyć kolejną sprawę, moja była żona wychowuje naszego syna-nastolatka już, przez cały ten okres po rozwodzie utrudniała kontakty i tak zmieniła mojego syna że łez mi brak, dodatkowo jestem ok 12 lat po diagnozie… mam SM co chwilę coś się dzieje nie mam już zdrowia i siły , chcę mam dowody o sprzecznych zeznaniach wtedy , pytanie czy to coś da, mam małą rentę i nie mam jak dorobić a tu co chwilę coś, kilkukrotnie wylądowałem przez nią do szpitala… naprawdę nie mam już zdrowia siły…

  46. Witam .Czytam i zastanawiam się co was kobitki trzyma z takimi alkocholikami tyle lat.Ja wyrwałam się z przemocy .Alkochol,narkotyki ,ciągła agresja ,pobicia .Dodam że byłam wtedy w ciąży .Lekko nie było i nie jest.Pomyslalam w pewnym momencie że muszę coś zrobić bo chce żyć i moje dziecko skoro już je noszę pod sercem chce żyć .Któregoś razu jak spał .Zamknęłam drzwi od zewnątrz żeby za mną nie pobiegł i wyszłam.Z uszkodzoną kończyna dolną.Bez sił tak jak stałam .Nie miałam nic ,nikogo i niemialam do kąd pójść .Przetrwalam pobyt w domu samotnej matki bo tam też różowo nie jest ale zyje a synek ma 19 miesięcy.Nie zaluje ani przez chwilę że to zrobiłam .Dziś już dochodzę do siebie i namawiam .Nie warto cierpiec zasługujecie wszystko co dobre….Na miłość ,na spokój na szczęście na godne traktowanie.Ludzie się nie zmieniają.Zdarzaja się wyjątki ale rzadko .Warto odejść i żyć od nowa.Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *