Rozwód z orzeczeniem o winie

Sąd może ustalić, że winę ponosi oboje małżonków lub tylko jeden z nich. Nie rozstrzyga kto i czy był winny „bardziej”, więc nie ma sensu licytować się na mniej lub bardziej poważne argumenty.

Sąd może nie orzekać o winie na zgodny wniosek obojga małżonków. Kiedy i dlaczego jest to ryzykowne, możesz przeczytać tutaj. Najczęściej jednak takie porozumienie występuje rzadko, a nawet jeśli jest, to bywa, że w trakcie rozprawy wniosek jest wycofywany przez jedną ze stron.

Dlatego zazwyczaj rozprawa rozwodowa kończy się orzeczeniem o winie jednego, bądź obojga małżonków. O winie możemy mówić wtedy, gdy następuje naruszenie obowiązków wynikających z przepisów oraz zasad współżycia społecznego, czyli godziwego postępowania, co prowadzi do trwałego rozpadu pożycia małżeńskiego. Obowiązki wymienione są w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, dochodzi też do tego obowiązek wierności i wzajemnej pomocy – także finansowej.

Do zawinionego działania lub zaniechania najczęściej zalicza się: zdradę, porzucenie małżonka bez wyraźnego powodu, pijaństwo lub inny nałóg, agresję werbalną i fizyczną, uchylanie się od pracy oraz pokrywania kosztów utrzymania dzieci i domu.

Wniosek rozwodowy musi być uprawdopodobniony, bo winę należy udowodnić. Dopuszczalne są dowody praktycznie w każdym zakresie: nie tylko dokumenty i raporty policyjne czy obdukcje lekarskie, ale również zeznania świadków, sąsiadów rodziny. Często wystarczy potwierdzenie, że np. świadek widział jak żona wyjeżdża na urlop z kochankiem, choć mówiła, że jedzie z koleżanką. Można to uprawdopodobnić rachunkami, wyciągami z konta czy karty kredytowej. Dowodem są również maile, SMS-y, a ostatnio nawet historia rozmów na Facebooku. Sąd dopuszcza wszelkie dowody uprawdopodobniające podawaną wersję wydarzeń.

O uznanie winy męża/żony warto walczyć, bo to otwiera furtkę do otrzymania alimentów, które płacone mogą być nie tylko na dzieci, ale nawet na byłego małżonka. Osoba winna rozpadu małżeństwa pokrywa też koszty procesu, które mogą sięgnąć kilku tysięcy złotych, jeśli sąd korzystał z pomocy biegłych, którzy szacowali wartość majątku do podziału, oceniali dowody lub wykonywali inne, zlecone przez sąd czynności. Warto pamiętać, że w przypadku obarczenia winą, alimenty można wypłacać drugiej stronie nawet do końca życia. W przypadku braku orzeczenia o winie, alimenty uzyskać o wiele trudniej i przyznawane są maksymalnie na 5 lat.

Rozwód z orzeczeniem o winie 4.77/5 (95.38%) 13 głosy(ów)

8 Komentarzy

  1. A u mnie prawnik od razu przyznał, że nie mam szans na wygranie, że wina była tylko żony. Dlaczego? Bo to ona złożyła pozew! Nieważne, że ona zdradziła, że nie piłem, nie szlajałem się etc. Najważniejsze kto pierwszy złożył i szlus, pozamiatane. Więc mam do wyboru rozwód z winą obustronną lub bez orzekania o winie. Pięknie, co?

  2. Więzienia są pełne niewinnych ;) Stary, ja jestem emerytowanym wojskowym, więc może mam trochę spaczoną psychikę – tak twierdzą przecież niektórzy o ogóle armii. Ale zbieram co jakiś czas wydruki z karty kredytowej, robię zdjęcia rzekomo niewinnych, a dla mnie dwuznacznych smsów. Trzeba być gotowy jak pozew przyjdzie, bo potem będzie rozprawa i nie będziesz miał czym strzelać.

  3. Skoro już wiesz, że przyjdzie pozew, to lepiej sam go złóż. Przynajmniej będzie szansa, że wina będzie obustronna. Bez tego żonka może Cię zostawić z samym karabinem ;) i dopiero nie będziesz miał czym strzelać.

  4. Prawda jest taka, że to kobiety zazwyczaj chcą orzeczenia o winie, bo chcą jak najwiękcej kasy niezaleznie od tego czyja tak naprawdę byłą wina. Ale w takim momencie liczy się już tylko kasa, więc nie ma o czym gadać i jest twardy bój w sądzie.

    • Facet widać że nie znasz kobiet wcale, kobiety chcą orzeczenie o winie, bo nie chcą przez całe życie płacić byłemu facetowi, który w czasie małżeństwa zdradzał, bił, znęcał się psychicznie, a teraz znalazł sobie sposób na życie. Alimenty od żony fajna sprawa i po co pracować takiemu.

    • Witam w klubie. Zarabialem dobrze, zone poznalem z niczym. Nie miala nawet swojej koldry. Wprowadzilismy sie do pustego mieszkania gdzie nie bylo praktycznie niczego. Zona zarabiala licho ale na siebie wzielem wszystko. Zarabialem coraz lepiej, zylismy dostatnio, wydawala wiecej. Chcialem zeby niczego nie brakowalo. Szybki i wystawny slub. Nowe mieszkanie. Bylem szczesliwy. Potem dlugi. Biore wszystko na siebie. Zarabiam tyle samo a zobowiazan coraz wiecej. Kredyt splaca kredyt, nocami mysle jak sie ogarnac, w domu jest wszystko. Wczasy, pelna lodowka, ubrania. Zona wolna od problemow, ja zarywam noce bo ona nie wie o niczym. Ona wydaje a ja przygnebiony pozwalam. Dlugow tak duzo ze nie wiem jak mam sobie poradzic ale ciagle zyjemy ponad stan. Tzn pozwalam jej na wszystko ale sobie odmawiam ile sie da. Dowiaduje sie w koncu i jest pieklo. Trwa 6 miesiecy. Jestem klamca bo ja oszukuje. Ja od 3 lat nie bylem u dentysty. Bo mnie nie stac. Zlamaly mi sie okulary – nie stac mnie albo mi po prostu szkoda. Nie mam przyjaciol i nikt mi nie ufa bo w koncu pozyczalem pieniadze gdzie popadnie. Zdrowie w rozsypce, zyje w ciaglym stresie. Komornik za komornikiem. Zona odchodzi bo mi nie ufa. Jestem dupkiem bo zmarnowalem jej zycie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>